Niejednokrotnie, w środku kolejnego bezsensownego spotkania, gdy szef rzuca oskarżenia, jakby to była jego codzienna rozrywka, a zespół drży w milczeniu – zatrzymujesz się i myślisz: „Jak to możliwe, że ktoś taki został dyrektorem?”. Albo wracasz do domu po dniu pracy, w którym zamiast rozwiązań był chaos, zamiast decyzji – emocjonalne wybuchy, zamiast przywództwa – strach i manipulacja.
Siedzisz na takich spotkaniach, słuchasz w milczeniu i doświadczasz rozczarowania, które nie jest jednorazowe, ale powtarzalne, jak refren w piosence i najczęściej nic nie jesteś w stanie zrobić, ani powiedzieć. Często słyszysz: „Po znajomości”, „Bo był z partii”, „Bo szef go lubi”, “Bo to siostra ministra”, “Bo to szwagier prezesa” – i czujesz, jak w środku coś się w tobie gotuje. Bo wiesz, że gdzieś obok siedzi ktoś kompetentny, z wiedzą, doświadczeniem, klasą – a jednak to nie on dostał stanowisko lub awans. Zamiast tego otrzymała je “małpa z brzytwą”. I to nie metafora niestety. To rzeczywistość wielu firm i instytucji państwowych (dla jasności nie tylko w Polsce), w której władza trafia w ręce tych, którzy nie wiedzą, jak jej używać, a jedynie jak nią ranić. Pamiętaj, to nie jest tylko Twój problem. To system. Czy system da się zmienić ? – chyba tak, jeśli tylko przestaniemy dawać brzytwy małpom. Ale to długa droga, a znawcy tematu stwierdzą, że to utopia. Lecz nie wolno tracić wiary, nadziei – wszak nadzieja daję siłę, w tym też do zmian.
Powiedzenie „daj małpie brzytwę” wywodzące się z ludowej mądrości, oznacza powierzenie niebezpiecznego narzędzia osobie niezdolnej do jego użycia. Niestety powiedzenie to, uzyskuje szczególnie gorzki wydźwięk w kontekście zarządzania zasobami ludzkimi pełniąc odpowiedzialne funkcje menadżerskie wyższego szczebla. Brzytwa symbolizuje tu władzę i odpowiedzialność, a małpa – brak kompetencji, wiedzy i umiejętności interpersonalnych. W praktyce oznacza to awans na stanowisko kierownicze lub dyrektorskie osoby, która nie posiada kwalifikacji, wiedzy i zdolności do prowadzenia zespołu, co nieuchronnie prowadzi do chaosu i szkód.
Taka osoba, wyniesiona często dzięki układom, znajomościom i politycznym koneksjom, a nie merytorycznym kwalifikacjom, otrzymuje władzę nad zespołem. W zdecydowanej większości przypadków jej styl zarządzania opiera się na konflikcie: podziałach, presji, oskarżeniach i emocjonalnej dominacji. Dodatkowo, niekompetentny lider szybko identyfikuje w zespole jednostki podatne na manipulację – osoby o niskiej asertywności i deficytach samooceny, które w zamian za iluzoryczne korzyści (awanse, przywileje, poczucie bezpieczeństwa) stają się lojalnymi wykonawcami poleceń. Mechanizm ten potocznie określany jest jako “syndrom podawania brzytwy” – podwładny, motywowany lękiem przed utratą pracy, pragnieniem uznania przełożonego, aktywnie wspiera destrukcyjne decyzje, wzmacniając tym samym toksyczność w organizacji. Tego typu relacja ujawnia nie tylko słabości charakterologiczne „małpy”, ale także głębokie deficyty emocjonalne i zawodowe jej satelitów.
Taki model zarządzania jest nieefektywny i destrukcyjny – obniża morale, zwiększa rotację kadr, blokuje innowacyjność i generuje długoterminowe straty organizacyjne. Z perspektywy nauk o zarządzaniu, to antyteza profesjonalnego leadershipu – jej odwrotność oparta na władzy pozycyjnej, a nie autorytecie eksperckim czy charyzmatycznym.
Dla niekompetentnego menedżera często jest to jedynie pięć minut sławy – krótki okres iluzorycznego triumfu. Nie dostrzega on, że jego mierność na lata stanie się źródłem anegdot, śmiechu i korporacyjnych legend, wspominanych z ironią w kuluarach i na przerwach kawowych.
Dobry menadżer, to osoba z klasą, wiedzą i dojrzałością – zarządza zespołem według najwyższych standardów: buduje zaufanie, deleguje odpowiedzialność, rozwija talenty, inspiruje. Tymczasem „małpa z brzytwą” macha tylko ostrzem i czerpie satysfakcję wyłącznie dla własnego ego, traktując stanowisko jak trofeum, a nie misję.
Organizacje, które awansują po znajomości, ryzykują stabilnością i reputacją. Prawdziwe przywództwo wymaga kompetencji – reszta to tylko niebezpieczna zabawa ostrym narzędziem. Czy jest nadzieja? Ta, powinna być zawsze. Nadzieja tkwi w transparentnych konkursach, odwadze podwładnych i organizacji, które wybiorą kompetencje nad układy. Bo gdy brzytwę oddamy w dobre ręce – powstanie porządek, a nie legenda o chaosie.
