RADA – CIAŁO STANOWIĄCE ALE BEZ KRĘGOSŁUPA (?)

KAMIEŃ W BUCIE KRÓLEWICZA

(wersja uzupełniona)

W teorii to właśnie rada gminy, powiatu czy sejmiku jest najważniejszym organem samorządu. Stanowi prawo lokalne, uchwala budżet, kontroluje władzę wykonawczą, decyduje o kierunkach rozwoju. Brzmi dumnie, poważnie i bardzo ustrojowo.

A w praktyce… ? Bywa różnie.

Kręgosłup z plasteliny.

Nie trzeba długo siedzieć w samorządzie, żeby zauważyć, że wiele rad, to ciała bez kręgosłupa. Uginają się przy byle nacisku, przesuwają w dowolną stronę, byle tylko nie „narazić się” wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi. Zamiast być stanowcze, są stanowiące tylko z nazwy. Rada powinna być miejscem debat, sporów, propozycji.

Dziś częściej przypomina teatr kukiełek, w którym wójt pociąga za sznurki, a radni kiwają głowami w rytm podniesionej ręki przewodniczącego. Niektórzy nawet nie kryją, że głosują „tak, jak urząd każe”. Bo po co się narażać, skoro można „żyć w zgodzie”?

„Współpraca” czy „uległość”?

Słowo „współpraca” jest w samorządowym słowniku odmieniane przez wszystkie przypadki. Ale coraz częściej oznacza święty spokój zamiast równowagi władz. Współpraca z wójtem? Oczywiście. Pod warunkiem, że nie polega na bezkrytycznym przytakiwaniu i zatwierdzaniu wszystkiego, co spłynie z gabinetu organu wykonawczego. Rada ma prawo pytać, analizować, wątpić. Ma prawo mieć inne zdanie. Rada MA pytać. Rada MA analizować. Rada MA wątpić. Rada MA mieć – inne zdanie – jeśli jest taka potrzeba.

Ale w wielu gminach takie zachowania odbierane są jako… atak. I miano wichrzyciela, opozycjonisty, przeszkadzacza. Osoba SLAPPOWANA i pozostawiona często sobie przez pozostałych radnych. Taki obraz. Nie wiem dlaczego, ale skoro są wątpliwości – choć jednej tylko osoby – należy je wyjaśnić.

Nie może być, że zamiast merytoryki – jest etykietka. Zamiast dialogu – chłodne milczenie i brak zaproszenia na kolejne spotkanie.

Komfort bez myślenia.

Brak kręgosłupa jest wygodny. Nie trzeba czytać dokumentów, rozumieć budżetu, analizować planu zagospodarowania. Wystarczy „być obecnym” i nacisnąć odpowiedni przycisk. Za. Przeciw. Wstrzymuję się. Nie trzeba się narażać, wystarczy potakiwać. A jak ktoś się wychyli – zaraz zostanie przywołany do porządku:

„Nie róbmy polityki, przecież wszyscy jesteśmy tu dla dobra mieszkańców.”

Brzmi pięknie, prawda? Tyle że za tą frazą często kryje się zwykły strach. Dlaczego tego kręgosłupa brak? Bo przez lata zbudowano system, w którym rada jest od zatwierdzania, nie od myślenia. Radni dostają gotowe projekty uchwał, opinie prawne, uzasadnienia, a niekiedy nawet gotowe pytania i odpowiedzi. Nie muszą nic tworzyć, wystarczy nie przeszkadzać. A jeśli spróbują – spotkają się z całą machiną urzędniczego chłodu: „tego nie wolno”, „to nie nasza kompetencja”, „to wymaga konsultacji”, „radca prawny nie zaakceptuje”.

I tak z roku na rok rada traci ducha, a urząd rośnie w siłę. Bo gdzie kończy się odwaga radnych (też mieszańców), tam zaczyna się komfort władzy wykonawczej.

Kiedyś to się skończy. Nie mam pojęcia. Każdy organizm bez kręgosłupa w końcu się rozpływa. A samorząd bez kręgosłupa rady – traci sens. Bo kto ma pilnować, by decyzje były racjonalne, uczciwe, zgodne z interesem mieszkańców? Kto ma zapytać, dlaczego inwestycja kosztuje dwa razy więcej, a przetarg wygrał „ten sam co zawsze”? Bez rady z charakterem samorząd staje się lokalną monarchią. Z wójtem w roli króla, przewodniczącym jako heroldem i radnymi jako dworzanami.

Tylko że mieszkańcy nie wybierają dworu – wybierają przedstawicieli, którzy mają mieć kręgosłup, nie giętki kark.

A może jednak…

….a może wystarczy, by kilku radnych w każdej gminie postanowiło, że nie będą marionetkami?

Że przeczytają uchwałę przed głosowaniem. Że zapytają o koszty, o alternatywy, o sens. Że nie podpiszą się pod „zgodą” tylko dlatego, że „wszyscy są za”. Bo właśnie tak buduje się lokalną demokrację – nie wielkimi słowami, tylko codziennym używaniem własnego kręgosłupa.

Bądźmy „kamieniem w bucie królewicza lub królewny. Bądźmy odciskiem władzy, a nawet wrzodem. Bo to uwiera. Przeszkadza. Boli. A dopiero w bólach rodzi się coś nowego. Jeśli nie – pozostanie stary potworek bez przyszłości.

Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy

Postaw kawę autorowi. Stać Cię. Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

Archiwum
miesięcznik PIN
pozostałe wydania
miesięcznik PIN online

Niezależna gazeta lokalna

#projektbłonie #informacyjnie #niezależnie

Wszystkie prawa zastrzeżone. Copyright by   
projekt błonie